Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje w Toskanii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje w Toskanii. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 lipca 2013

leżak

Zadziała albo nie zadziała. Włoskie wifi kapryśne. Wczoraj na przykład przerwało mi w trakcie. Dziś nie może zacząć. No cóż. To że za granica, to nie znaczy, że wszystko takie idealne. Ale cała reszta tak. Matka Durska wraz z Godzillami uprawiała dziś plażowanie, a wcześniej odbyła wizytę na bazarze, gdzie nabyła prodotti locali w postaci tym razem oliwek i suszonego mango oraz limonki. Ojciec zaś nabył bułę ze świniakiem pieczonym i ją wtrząchnął na miejscu. Dlatego potem na plaży nie był zainteresowany ganianiem za panem pizzą. Podczas gdy i ja i Godzille konaliśmy z głodu na tych leżakach. A ojciec nam za te leżaki zapłacił i nie pozwolił wcześniej do domu jechać, żeby się nie zmarnowało. Inwestycja musi amortyzować. Teraz amortyzujemy wino, a Godzille zdechły w pokoju. Fajnie tak je przeczołgać, to potem człowiek może sobie spokojnie lampkę osuszyć. Godzilla starsza zapadł na gardło. I psuje harmonogram. Jutro znowu będziemy konać na jakiś leżakach, bo dostał gorączki ten Godzilla i nie wypada tak się z nim włóczyć. Na szczęście matka miała antybiotyk z Polski, przepisany przez doktora rodzinnego na zaś. Wiedzieliśmy, że zaś się wydarzy, więc nadal mamy pełen luz. Się pojedzie do tej Florencji w czwartek, w końcu nie zając. Jutro się może do jakiejś Volterry udamy, albo czegoś takiego, nie pamiętam nazwy, a stary poszedł z mapą, to nie sprawdzę. Przecież to wifi tu tylko w jednym miejscu, nie będę za nim dylała z kompem i kieliszkiem.

To by było na tyle. Idę się rozkoszować widokiem na pola.

niedziela, 30 czerwca 2013

Taki krótki post sprawozdawczy

Po pierwsze, jest doskonale. Perfetto (nie wiem, jak się to pisze). Matka Durska zwana tu mammą latała od rana po bazarze, nakupiła szyny, sera i warzyw. Po drugie, jest morze, choć Godzilla twierdzi, że to akurat przesolone. Po trzecie, jest pięknie, tak zwyczajnie po ludzku pięknie. I po czwarte, na młodszą Godzillę nakładają więcej lodów. Serio. Się wystawia młodszą i się dostaje więcej.

A Godzilla starsza, jak przejechaliśmy Czechy i Austrię oznajmił, iż widać, że TU (tam) ludzie szanują to, co mają. Szacun dla Godzilli, że zauważył.

Bo wyróżniają się tu z tłumu w zasadzie tylko Polacy… a może tylko my ich tak widzimy, bo patrzymy krytyczniej? Nie wiem, ale coś jest na rzeczy – serio. Po prostu, ich wszędzie widać i słychać i to bynajmniej niepozytywnie.

Ale nie bój, nie narzekam, nie skarżę. Ja tam świecę dobrym przykładem.

Ser peccorino taki od chłopa i szynka.. do tego melon i suszone pomidory i wino i foccacia… pisać dalej? Czy się zamknąć?

A droga była długa. Matka przejechała Czechy, Ojciec przejechał 4/5 Austrii i pół Włoch. A resztę znowu matka. Godzilla młodszy podczas jazdy zapadał na wszystkie możliwe choroby, które bardzo zaostrzyły się zwłaszcza po tym, jak odmówiłam zakupienia na stacji benzynowej takiej świnki jednej za 10 euro. Normalnie wszystko go bolało. Ale jak się już na miejscu przebiegł po okolicy i złapał jaszczurkę, to wyzdrowiał.

A co gada cykada?