poniedziałek, 1 lipca 2013

pod słońcem



Trzeba szczerze przyznać, że pod słońcem Toskanii człowiek jest szczęśliwszy, nawet jak mu przesyłają niezbyt dobre wieści. Nie panikuje człowiek, tylko rzeczowo wyjaśnia. A sprawa niknie i blaknie, bo słońce tak grzeje, iż próba zawieszenia myśli na problemie spełza na niczym… i problem odpływa i sprawa odpływa i tak dobrze jest. A potem już nie pod słońcem Toskanii będzie bulić człowiek za serię połączeń, zapewne zapłaci słono za te próby wyjaśnienia. W każdym razie zawiłe to, ale nie o tym ma być, nie o tym stanowczo. Problemy odsuwamy na bok. Koleżanki Durskiej z redakcji muszą, no muszą z nimi zmierzyć się same. Zwłaszcza, że to wifi tutaj jest tylko w jednym miejscu i się wiesza i tnie tu właśnie jak cholera. Wy nawet nie wiecie, co ja przeżywam, żeby cokolwiek napisać.

Godzille z rodzicami Durskimi zaliczały dziś okoliczne miasteczka, wyszło 5. I wyszło z mapy, że to wszystkie w okolicy. No może ze dwa zostały jeszcze do zaliczenia, takie dalsze. Wyszły wszystkie z bliska. Nie wiem, co my dalej zrobimy. Przyjdzie nam siedzieć nad basenem. Co z Godzillami jest niemożliwe. Zwłaszcza z młodsza, gdyż ona sika i się tym głośno chwali. Wprawdzie jest szansa, że Niemcy nie zrozumieli, ale jednak. My mamy poczucie winy, my jesteśmy przyzwoici ludzie, a teren uległ skażeniu. I żeby Godzilla poinformował przed faktem, to jeszcze byśmy mogli coś zrobić. Stało się. Trzeba szukać rozrywek gdzie indziej.

A te okoliczne miasteczka są przepiękne, tylko niestety źle zaplanowane i zbudowane. Zwłaszcza te średniowieczne. Ojciec Durski wjechał, ale z wyjazdem był już niejaki kłopot. Nie dość że wąsko, to jeszcze stromo i w skałach. Wysłał ojciec matkę na zwiady i tak dylała pod górę i w dół, patrząc, czy się samochód uda przecisnąć, czy nie. W końcu się udało. Fajnie było. Ojciec został mistrzem jazdy pod bramami z XIV wieku. I nawet lusterek nie złożył. A po centymetrze miał z każdej mańki. Taki jest. Potem się przyznał, że jak ci Włosi mogą, to co on cholera, gorszy? No w życiu! Ambitnie tak. Polak potrafi.

No i przygrzewa. A teraz mi mrówka wlazła do kompa. Toskański robal.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz