sobota, 12 stycznia 2013

Kompulsywnie, refleksyjnie, bezgranicznie i po baloniku.

 Słowo wytrych ostatnio. Godzilla robi wszystko kompulsywnie. Nie może zrobić raz, tylko musi kompulsywnie, raz po razie. Wszystko. Tak, kupa i siusiu też – po 100 razy pod rząd. Mycie rąk – po trzechsetnym dopiero odpuszcza, zapalanie światła – satysfakcja dopiero po pięćsetnym. Jedzenie – nic nie je, ale domaga się co dwie minuty. Przytulanie – tak mniej więcej co 8 minut „na jącki cem”. Oszaleć, nic tylko oszaleć można.
I najwidoczniej to wirusowe, bo ja też zaczęłam kompulsywnie. Mopuję na przykład kompuslywnie i sprzątam. Godzilla kompulsywnie brudzi, to ja muszę w tym samym rytmie sprzątać. Mało tego, Godzilla to jedno, ale kurz zaczął kompulsywnie osiadać – co ja zetrę, to on znów. Do bani z tym. Dziś przestałam. Chodzić się nie da i można stopę uszkodzić klockiem, ale pal sześć. Szkoda tylko, że Godzilla kompulsywnie nie śpi, bo ja mam ochotę na kompulsywny odpoczynek.


I inne refleksje:

Przy sobocie się zebrało – numer jeden: Chciałbym, żeby te moje dzieci jednak jeszcze długo były dziećmi. Niech nie rosną. Uwielbiam ich rozpieszczać. Uwielbiam, jak się tak po dzieciowemu cieszą i chichrają – z drobiazgów, głupot i bezgranicznie. U starszego to już coraz rzadziej, niestety. Młodsze jest ciągle bezgraniczne, a starsze w wyniku przebywania w szkolnej grupie rówieśniczej traci te właściwości. Szkoda, że tak wielu rodziców zamiast czytać, włącza komputery, pozwala na gry. Stare malutkie – przemądrzałe, a niemądre. Dlatego Godzilla nie włazi do komputera. I cierpi, czasami cierpi przez to bardzo. Może to błąd? Ale ja wolę, jak jest dzieckiem i czyta książki. Co za matka ze mnie, nieżyciowa. Tak mnie naszło, bo syn zapytał, czy pograć bym nie dała. Nie dała. Za to dała mały drobiazg i syn zapomniał o grach. Proste.

Refleksja numer dwa: Sklep Tiger przy rondzie ONZ pozwala rozpieszczać Godzille tanim kosztem. Uwielbiam, stosuje nałogowo, mąż się zgodził. Przy okazji kupiłam sobie takie coś do kremu. Nie rękaw cukierniczy, tylko pojemniczki. I teraz muszę tort zrobić. Nie muszę, chcę. Bo jak mam te pojemniczki, to muszę je wypróbować, nie muszę, chcę. Jestem chyba gorsza od Godzilli. Bezgraniczne i nieuleczalne. Ale to może im zostać, bo się będą z takich głupot cieszyli, a to fajnie tak.

Taka mała myszka na sprężynkę ucieszyła równie bezgranicznie tatę, co Godzille. Zdaje się, że też ma taką przypadłość, zwłaszcza, jak ganiał za tym po podłodze. I balonik. Balonik tak długo cieszył wszystkich, że aż pękł. Śmiertelna przypadłość.


Refleksja numer trzy: nie lubię Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Denerwuje mnie, irytuje, wkurza. Pomyślcie sami – jeśliby cała ta energia poszła na wsparcie reformy zdrowia, to zbieranie datków od społeczeństwa nie byłoby potrzebne. Po cholerę wyręczać państwo? Obywatele – poprzyjcie działania tegoż, nie protestujcie przed prywatyzacją usług medycznych na przykład. Dajcie sobie odebrać przywileje – z takim samym entuzjazmem, z jakim do puszek wrzucacie. Wtedy nie trzeba będzie. Dlaczego my tylko od zrywu do zrywu? Cały czas trzeba myśleć, reformować, poprawiać, a nie czekać aż przyjdzie Owsiak raz do roku i nazbiera na sprzęt medyczny. A sprzęt zresztą często w szpitalach stoi niewykorzystany, bo się limity kończą. Bzdura. Wyraziłam pogląd, to teraz na mnie wieszajcie psy. Proszę bardzo. Wprawdzie wolałabym rzeczowo, ale obawiam się, że ten grunt na rzeczowe argumenty może być za śliski.

Miłej soboty. Refleksyjnej, i po baloniku.

4 komentarze:

  1. ze od zrywu do zrywu to prawada, ze reformowac caly czas trzeba tez prawda i to ze zamiast na reforme wolimy na prywatna "reforme" kawalka o ktorej cicho bedzie po ogloszeniu pobicia kolejnego rekordu to tez prawda. wiec po co wieszac psy? nie widze powodu.

    niesstety Panstwo nie potrfai wzbudzic takiej energii, ba nawet sie nie stara. woli chyba swoje takie bardziej marsze niz biegi. a na efekty trzeba czekac...lo ho i jeszcze wiecej. Wiec moze dlatego tak...moze:)

    Ja sie ciesze,ze chociaz jeden dzien pare dac potrafimy. moze to jakis calkiem niezly poczatek na przyszlosc odlegla:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu "wieszać psy "? Kazdy może mieć własne zdanie. Lubię Owsiaka i WOŚP. Czynny udział w finale biorę od 1997 i nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że to zrywy. Dlaczego?
    1. Orkiestra stała się przykładem dla wielu fundacji, które powstały przez kilkanaście ostatnich lat.
    2. 4 lata temu, kiedy rodziłam Krzysia, większość sprzętów było orkiestrowych. Rok temu Bartuś opalał się w inkubatorze kupionym przez fundację szpitalną. Więc szpitale tez się zmieniają.
    3.był 1 final w lecie - po powodzi w 2008:-)
    4. Cały rok fundacja szkoli nauczycieli i daje im sprzęty i materiały do uczenia 1. pomocy. W mojej szkole co roku dzieci trenują na fantomach.
    5. Kazdego roku setki młodych ludzi szkoli się z 1. pomocy i współpracy w grupie w ramach Pokojowego Patrolu. Sama bylam kilka lat temu - fajma przygoda. I wielu z nich idzie później ns studia ratownicze.
    6. Córka kuzynki i moja uczennica dostały od fumdacji pompki insulinowe.

    To chyba całkiem sporo?
    Pozdrawiam cieplutko, Aga Fortuna

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielka Orkiestra nie wyrecza panstwa, bo panstwo nigdy nie zakupiloby takiego sprzetu dla najmlodszych maluchow. Zawsze znalazloby milion wymowek i innych wydatkow, np na nowe fotoradary...

    OdpowiedzUsuń
  4. a. nie napisała, że wieszam psy na Owsiaku - wręcz przeciwnie;)) ze na mnie mozna za głos krytyczny.

    b. robi duzo, doceniam

    c. w tym kontekście słabość państwa i jednak słabość obywatelstwa naszego - mimo wszystko ciągle jeszcze od przypadku do przypadku - sa widoczne, dla mnie bolesne. Bo to jednak na głowie wszystko stoi - tak, że znajdują pieniądze na radary (to skądinąd słuszne, bo obywatele kierowcy za nic sobie codziennie mają przepisy, wiec próbuja cos zrobic, ze głupio.. inna bajka), a nie sa w stanie zreformować slużby zdrowia, która nie może byc darmowa, bo wtedy nigdy nie będzie pieniedzy na sprzęt. Ale jest Owsiak, on kupi z tego, co uzbiera. I jakos to bedzie... I to mnie denerwuje, bo się cała duża jednak rzesza w związku z tym zwalnia od myslenia... przykre. Że tylko jeden taki jest, co potrafi zorganizować, co porywa tłumy - w słusznej sprawie, ale dlaczego do diabła tych 460 na co dzień ma to wszytsko w nosie? Nie myśla.. albo inaczej - myśla, ale tylko do końca kadencjj.... O to mi chodzi. To mnie denerwuje. Owsiak - szacun, ale WOŚP mnie irytuje, bo wyłazi, że wszytsko inne jeszcze ciągle kuleje, a nie tak powinno byc.

    OdpowiedzUsuń

Wystąpił błąd w tym gadżecie.