Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaraza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaraza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 marca 2014

Durska u Feministki. Zarys tła do wypowiedzi Matki oraz Godzilli w audycji.




Wtem (teraz to takie na topie słowo) Durska otworzyła oczy. Za dziesięć 6.00. Znowu mi za wcześnie wyszło i poniosłam straty na śnie. Trudno, czas stracony dla snu, będzie bardziej stracony na Fejsie. I Durska wlazła w sieć przez telefon. O tej godzinie to można tylko sczytać, co mnie minęło z życia kulturalnego w nocy. A tu wtem (znowu wtem, bo modne słowo) wpada post od Matki Polki Feministki. Wiadomo, feministki to od świtu w robocie, bo nie ma lekko. Zaprasza kobieta na audycję, to myślę sobie – zgłoszę się. O pasjach, temat taki przyjemny, pasuje. 

- Synu, idziesz ze mną do radia? – pytam Godzillę starszą.
- No. A co ja tam będę robił? Wezmę swój nóż może, co?
- Nóż może nie, pogadasz ze mną o pasjach.
- O to my tam pójdziemy na długo… - skwitował Godzilla starszy. 

I w zasadzie miał rację, pasji wspólnych posiadamy bowiem wiele. Nabywanie pasji w rodzinie jest procesem naturalnym i jakby ściśle związanym ze współobcowaniem. Niektóre pasje wywołują alergie u tych, którzy się nie pasjonują. Inne pasje zaś trafiają na podatny grunt. I tak dalej.

Przez 10 minut rozmowy oczywiście o wszystkim powiedzieć się nie dało. Potem jednak pogmerałam po profilach i zobaczyłam, że Matka Tylko Jedna napisała post o tym, czego nie powiedziała, więc ja też tak mogę. I nie będzie to nadużycie. Zwłaszcza, że Godzilla również odczuwał niedosyt. Ba, nawet tego posta się domagał.

- Mama, dopisz, że lubimy razem zwiedzać i wszędzie włazić i dopisz jeszcze o bieganiu. Tylko może nie pisz, że dopiero trzy razy biegałaś, a ze mną raz, bo to są szczegóły, a liczy się zaangażowanie. I napisz jeszcze, że mamy pasję do sarkazmu.
Dam sobie głowę uciąć, że Godzilla nie wie, co to jest sarkazm, ale nie szkodzi. Użyte celnie.
Porządkuje więc temat.

Godzilla młodszy ma pasję do niszczenia. Na razie opętany jest przez dekonstruktywizm i nie przejawia żadnego zainteresowania przeciwnymi nurtami.

Godzilla starszy, oprócz wymienionych w audycji, ma pasję do kolekcjonowania (kamienie zbiera i chrust co ciekawszy z lasu znosi) oraz hodowli. Hodowlę prowadzi regularnie na kanapkach ze szkoły. Kanapki najpierw kolekcjonuje, a potem zasiedla różnymi odmianami pleśni.

Ojciec Godzilli również posiada pasje, czasem szewskie, ale tylko wtedy, gdy trafi go szlag. Normalnie nie bywa trafiony i przejawia pasje spokojnie. Na przykład teraz leży na wznak i czyta z tableta. Bardzo to lubi.

Durska poza wymienionymi w audycji ma pasję do neurotycznego mycia podłogi, co i tak gówno daje – patrz punkt o Godzilli młodszej.

Widzicie? I wcale nie jesteśmy taką wysublimowaną rodziną, na jaką mogliśmy wypaść w audycji. Gdyż mówiliśmy w niej z Godzillą o muzyce operowej.

A gdyby Matka Polka Feministka wycięła, to padło pytanie do Godzilli:
- A czym zaraziłbyś brata (w domyśle, jaką pasją)?
Godzilla starszy się skonfundował, ale wybrnął dyplomatycznie:
- Brat to jednak jest inny.
Ja wiem i nie powstrzymałam się, by dopowiedzieć, że Godzilla starszy brata najchętniej zaraziłby dżumą.
Słuchajcie w każdym razie i inspirujcie się twórczymi Godzillami. Gdyż wszystko pasją stać się może, trzeba w tylko serce włożyć.
Zakończenie posta zawierało lokowanie morału.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Ojciec Godzilli szykuje się na wyjazd


Co oznacza, że matka Godzilli spędzi z Godzillami sam na sam 3 dni (słownie trzy). I to jest przerażające. Godzille już na pewno szykują jakieś akcje dywersyjne. Zawsze jak ojciec wyjeżdża, to Godzille coś szykują. Albo zrządzenia losu szykują ataki na matkę, bo już kilka takich było.
A to matce inna jakaś tam wyjeżdża i kasuje całe auto, powodując dodatkowo, że matka zwicha kręgosłup szyjny, a Godzilla i reszta członków rodziny (Dziadkowie), znajdujący się również w pojeździe, odnoszą szkody psychiczne. Matce też zresztą cierpi psychika. A najbardziej ucierpiała psychika ojca po powrocie, jak zobaczył wrak auta.
Kolejny wyjazd – Godzille – już dwie, bo w czasach skasowania auta była jeszcze tylko jedna – zapadają na wirusa i obrabiają cały dom, z delikatności nie wspomnę czym i jak.
Następny wyjazd – woda z dachu zaczyna się lać, nie kapać, tylko regularnie lać. A matka sama z Godzillą przy piersi z wiadrami pomykała. Druga Godzilla była w przedszkolu wówczas.
Jeszcze jeden wyjazd – Godzilla starsza zaczyna sikać krwią i zyskuje krwotoczne zapalenie pęcherza i to praktycznie od razu – pół godziny ojca nie było, a ten już.
I tak za każdym razem. To, co będzie teraz?

Teraz może ewentualnie na sam początek matkę szlag trafić, bo ojciec jedzie na 3 dni (słownie trzy), ale już od 4 się pakuje. Bo mu we wszystkim zimno będzie… a tylko do sąsiedniego kraju leci i to tego po cieplejszej stronie…

Teraz też się pakuje i chodzi i mendzi, żeby mu koszule poskładać… To idę, co zrobić…