Z zimną krwią. Gołymi rękami. Okrutnie. Zwłoki upycha w
zlewie.
Matka Durska zabija w sobie perfekcjonistkę oraz wielbicielkę
domowego ładu, zabija tę idiotkę, która myślała, że jak kupi Godzillom dużo
pudełeczek na klocki, to te klocki będą posegregowane. Na śmierć zabija matka
te wariatki. Zwłoki znajdują się pod warstwą kurzu, stertą prasowania i
naczyniami, które jakoś uniknęły zmywarki. I w tych pudłach na zabawki matka
upycha trupy. Kolanem.
A poza tym miewam się dobrze. Godzilla się rozchorował, bo
mam dużo pracy. Mogłam mieć mniej pracy, bym miała zdrowe dziecko. Się głupiej
zachciało. Zabić ją też.