Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rytuały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rytuały. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 stycznia 2013

Godzilla wkracza w wiek męski


Uroczystość postrzyżyn sama w sobie jest symbolicznym rytuałem. Osobnik płci męskiej pozbawiany jest podczas tego wydarzenia czupryny. Ta zaś przechwytywana jest przez rodzicielkę i skrzętnie chowana na pamiątkę dziecięctwa. Ma też chronić matkę przed złymi duchami oraz młodego osobnika przed niebezpieczeństwami. Ta czupryna oczywiście. Podczas uroczystości każdy gest ma swoje znaczenie, właściwą kolejność i symbolikę. Uroczystości powtarzają się raz na jakiś czas – kolejne partie czupryny oznaczają kolejne etapy osiągania męskości i gotowości do polowań na coraz to agresywniejsze gatunki.

I tak – rytualny początek uroczystości: matka i ojciec ustalają termin, zaprowadzają Godzille i przedstawiają je mistrzowi ceremonii. Ten zaś prezentuje Godzilli nożyczki. Godzille zwiewają. To taki symbol niechęci oderwania się od matczynej piersi.

Umówiona godzina: Godzilla starsza odważnie przykrywa się płachtą, czarną koniecznie – taka szata, rzec by można o liturgicznym znaczeniu.
Następnie mistrz ceremonii 15 minut zachwyca się kolorem włosów starszego gada. Zanim zetnie, rytualnie obchodzi. To bardzo ważne. Trzeba młodzieńca obejść tak około 20 razy, to zapewnia mu powodzenie u samic.
Cięcie, czupryna na ziemi. Młodsza Godzilla rytualnie depcze ją na ziemi, w ten sposób zabija złe duchy i potencjalne niebezpieczeństwa.
Po ścięciu czupryny, Godzilla musi być odmuchana i opędzelkowana. To również ma znaczenie symboliczne i wyraża dodawanie animuszu młodzieńcowi przed bitwą.

Mlodsza Godzilla w tym czasie pokonuje wszystkie dostępne krzesła – co symbolizuje rozstawanie się z wiekiem szczenięcym – od teraz gesty muszą być już tylko przemyślane.

Pora na młodszą. Przykrycie rytualne szatą czarną nie powiodło się – to nie była dobra wróżba, ale czasem tak bywa. Mistrz ceremonii ma na taką okazją szatę w zwierzynę łowną. Niestety też nie zawsze udaje się zastosować. Rodzice niepocieszeni, ale nie przerywają ceremonii. Młodsza Godzilla wsadzana jest na fotel. Jeśli to pierwsze postrzyżyny, koniecznie musi mieć ze sobą jakiś rytualny przedmiot. Godzilla otrzymuje więc sikacz z wodą. Spryskuje nią mistrza ceremonii i okolicę. To rytuał oczyszczania – w wiek męski Godzilla wchodzi bez skazy. Nieskazitelnie czysty rycerz o nieposzlakowanej opinii od razu zyskuje chwałę i sławę.
Przybywa gapiów – to piękne –woda tak pryska, mistrz ceremonii ocieka. Też jest oczyszczany. Duchy wszelkie nie mają szans, gdyż toną. Matka porywa kosmyk włosów, jeszcze suchy i owija rytualnie w chustę (może być trochę używana). Wkłada do sakwy. Młodsza Godzilla poddawana jest odmuchiwaniu – przyjmuje to jednak z niechęcią. Cóż – jako dorosły osobnik, może już wyrażać swoje zdanie. Opędzlowanie i w nogi na polowanie.

Rodzice uiszczają opłaty u zwierzchnika mistrza ceremonii. Ten zaś odwdzięcza się upominkiem dla Godzilli. To symbol wsparcia, które młody rycerz otrzymuje od starszych w razie czego. Przedstawia zwierzę łowne, że strawy jakby co nie zabraknie.

Po uroczystości następuje poczęstunek i wszyscy bawią się i weselą w pobliskiej cukierni, gdzie Godzilla młodszy dokonuje pierwszych udanych rzezi na pojemnikach z cukrem.

Rodzice dumnie obserwuję potomka. Choć matka żałuje, że oderwan od jej piersi... i już nie taki włochaty, tylko taki męski. Matki zawsze przeżywają takie uroczystości. Ale cóż, czasu nie zatrzymasz…



sobota, 29 grudnia 2012

Potęga rytuału


Każdy potrzebuje rytuałów. Że postmodrna? A nawet i po postmodermie, nieważne. Rytuał to punkt odniesienia, i jaki by nie był, jest konieczny, żeby się nie pogubić. Jakoś tak lepiej nam się żyje. Postmoderniści w końcu też myją zęby, ubierają się, jedzą, wychodzą, wchodzą, kupują – a to przecież rytuały, jak malowane. Godzilla nie jest pod tym względem inny. Jeszcze się wprawdzie w kwestii stosunku do nowoczesności nie określił, choć już można zauważyć, że jest bardzo hop siup do przodu, to potrzebuje rytuałów. Jak każdy. Ba, nawet sam je tworzy. I tak od dwóch dni wyraźnie mamy do czynienia z nowym. Widocznie mu się perspektywy poprzesuwały, tożsamość dojrzewa i potrzebuje odniesień.
Jak wiadomo Godzilla często myje zęby, ale teraz mycie zębów urozmaica sobie rzucaniem się na dywanik w łazience. Przybiera pozycję klabzdrniętego zająca lub rozpłaszczonej żaby – chwila mija i powrót do mycia zębów. Wchodzenie do wanny – niegdyś jednym susem, od dwóch dni najpierw rzut na podłogę w pozycji klabzdrniętego zająca lub rozpłaszczonej żaby. Wyjście z wanny – to samo, klabzdrnięcie na podłogę i dopiero potem wycieranie. Potęga rytuału.

PS. Od dwóch dni mamy nowe dywaniki łazienkowe, z Ikei, a jakże. Mąż się zgodził, żeby kupić, bo tego akurat się nie skręca.