Normalnie zdrowa kobieta jest w stanie wytrzymać ze swoimi dziećmi
jakieś 8 do 10 godzin dziennie (to oczywiście przy założeniu, że ojciec
współuczestniczy w procesie wychowania i po powrocie z pracy, zdejmuje matce z
głowy dzieci choć częściowo). Po tym czasie matka może stanowić zagrożenie dla
dzieci. Jednak, jeśli kobieta wytrzymuje tylko godzinę, to oznacza, że może być
przemęczona, wyczerpana lub mieć przesilenie wiosenne. Jeśli stan ten utrzymuje
się dłużej niż trzy dni z rzędu i jeśli towarzyszy mu niejaka pustka w głowie i
drapanie w gardle – to lepiej matkę położyć na płask w łóżku. Dzieci
odseparować. Herbaty podać. I książkę. W celu uzupełnienia poszarpanych
połączeń nerwowych.
Wszystkim się zresztą rzuca na głowy. Sami zobaczcie – fakty
mówią same za siebie:
- w Unii rzuca się wspólna waluta. Dobrze, że dadzą trochę
na Cypr, bo tam rzucają się po ulicach z powodu pustych banków.
- Rosjanie to się dopiero mogą rzucić i na Cypr i na
Niemców.
- Miller z tego wszystkiego chce zostać feministką.
- Może przyćmić w tym Palikota i co będzie?
- na Śląsku im się znudziło, to sobie jutro wezmą wolne.
Ja też sobie chyba wezmę. W końcu za dużo nie zarabiam,
borykam się z systemem i jeszcze moja robota jest stanowczo w trudnych
warunkach. Gorzej niż w kopalni. I może to uderzy w rząd. I się weźmie rząd i
rzuci też. Byle nie na Cypr, bo zostaniemy z Kaczyńskim do spółki z dwoma
feministami.
Rzucę się teraz na to łóżko.
(A Godzille na mnie…)