Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kupa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 grudnia 2012

Godzilla i to. Brzydka sprawa.


Poniższy tekst nie jest przeznaczony dla wrażliwców, którzy czytają i od razu oczami duszy operują, obrazują tudzież dokonują wizualizacji tekstu. Lepiej niech sobie od razu darują, choć w sumie… ludzka rzecz.

Koło 9.00 rano. Matka czeka na pana, co ma dokonać pomiarów wentylacji oraz sprawdzić, czy gaz się nie ulatnia. Wentylacji od lat nie ma, bo źle zbudowali, ale facet co roku sprawdza, czy się nie poprawiło. I w rubryczce pod naszym numerem wpisuje zawsze, że bez zmian.
9.05 – Godzilla zapragnęła mycia zębów (od świtu to było już 5555 mycie, ale co tam – nerwica natręctw wywołana przez matkę trwa w najlepsze).
9.07 – Godzilla wybebeszył pół tubki i jęzorem operuje po umywalce, zlizując pastę.
9.09 – Nagle przestał.
9.10 – Trwa w zamarciu.
9.11 – Mama, kupa idzie duzia.
9.12 – Dzwonek do drzwi.
9.12 – Godzilla na toaletę, ja do drzwi, pan do środka, wymachując mi przed nosem narzędziami pomiarowymi.
9.13 – Godzilla ucieka z toalety, no dobra, koniec teraz z tą literaturą – zlazł z kibla.
W łazience jest piec gazowy – Pan zapragnął posprawdzać szczelność tegoż, więc ja szybko po Godzillę, pieluchę i takie tam, poogarniać.
9.15 – Pan zmierza ku łazience, ale tam coś śmierdzi. Godzilla do kibla nic nie zrobił. Patrzyłam, sprzątałam, nic…
9.16 – Pan wchodzi do łazienki i sprawdza. A pod piecem gazowym, bądź co bądź, centralnie leży to, co się Godzilli zgubiło. Ja patrzę na TO w tym samym momencie, w którym dostrzega TO pan. Gaz się nie ulatnia, na szczęście… Godzilla zaś komentuje beztrosko, że to moja kupa, mamo, moja.

Notatka pod naszym numerem w tym roku otrzymała dodatkowe określenie i kilka wykrzykników. „Nadal bez zmian, wentylacji brak!!!”
 I ja to musiałam podpisać.

No i g… będzie kara z nadzoru budowlanego, oj będzie…

poniedziałek, 15 października 2012

Godzille pożerają partnerstwo

Partnerstwo rodziców, prywatne. Rodzice są światli i realizują związek oparty o zasady zgodnego współżycia. Matka wyemancypowana, ojciec nie śmie z tym polemizować. Wprawdzie zarobki nie odzwierciedlają tego równouprawnienia, ale to rzecz wtórna. Systemu nie zmienimy. Póki co, polityka małych kroczków.

W praktyce partnerstwo wygląda tak:
- Ojciec do pracy, matka do Godzilli. Ojciec z pracy, matka do pracy, ojciec do Godzilli. Nie pogubiliście się jeszcze? To uważajcie, bo dalej będzie jeszcze trudniej.
- Ojciec prasuje, matka składa. Jak matka prasuje, to najczęściej ojciec też prasuje – narzutę na łóżku (pozycja horyzontalna, większą powierzchnia się wtedy rozpłaszcza. Powierzchnia ojca oczywiście rozpłaszcza powierzchnię narzuty przez nacisk).
- Ojciec poddaje obróbce mięso i miesza w garnkach i na patelni – dosłownie miesza. Bo do garnka wkłada matka. Ojciec specjalizuje się też w siekaniu cebuli i czosnku, czego matka nie robi z uwagi na nikle walory zapachowe tych warzyw. A jak robi to w rękawiczkach.
- Matka specjalizuje się w deserach i ciastach oraz sałatkach. Domeną ojca są marynaty i sosy.
- Matka zaczyna robić śniadania, ojciec kończy – w weekendy jest odwrotnie… no nie, nie jest, matka śpi w weekendy i nie robi śniadań wcale.
- Matka sprząta, ojciec nie sprząta.
- Ale czasem sprząta, jak matka pogoni – wtedy trzepie narzuty i odkurza. Matka ściera i mopuje. Ma lepszą technikę – posuwisto-zbierającą. Technika ojca jest rozgarniająco-marząca i zostają smugi, które denerwują matkę.
- W kwestii sprzątania zabawek, obydwoje wyznajemy zasadę, że nie ma co za często – wystarczy, że się poupycha Godzillom w specjalnych pudłach. I tak Godzille to zaraz wysypią.
- W istotniejszej zaś kwestii wychowania – też w zasadzie nie ustalił się stały podział. Raz matka wrzeszczy, a ojciec jest od głaskania, raz ojciec wrzeszczy, a matka głaszcze. Najczęściej wrzeszczą obydwoje. Godzille mają chór starców.

Natomiast jest jedna sprawa, która do tej pory wywołuje żywe dyskusje i może stać się przyczyną rozpadu związku partnerskiego jest:
- Nie, to twoja kupa!
- Twoja, moja była poprzednia!
- O nie, ja mam dosyć g… w tygodniu. Twoja!!!
- Ale dlaczego moja, wczoraj też były moje!!
- No błagam, jedna jakaś, a ja ze trzy miałam. Teraz jestem zajęta!
- Nie, ta jest twoja.
- Nie i koniec.
Tu włącza się Godzilla starsza:
- Czy ktoś może zabrać tego śmierdzącego bachora i go przewinąć!!!