Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intuicja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intuicja. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 marca 2013

Matka Durska i kolejne wiosny



MANIFEST DURSKI

Matka Durska jest młodą matką, ząb czasu ją wprawdzie tu i ówdzie próbuje dziabnąć, ale matka używa odpowiednich kremów w miejscach ugryzień i nic nie widać. Ziaja oliwkowa za 2,99 zł na ugryzienia zęba czasu na razie wystarcza. Ewentualna siwizna jest usuwana przez matkę jednym zamaszystym szarpnięciem. Ostatnio Matka matki się pytała, dlaczego mi tak włosy oklapły. Kolejna wiosna nie wpływa więc znacząco na kondycję psycho-fizyczną matki. Nie stanęła dziś przed lustrem i nie zawyła z rozpaczy. Zawyła tradycyjnie na Godzille, a raczej ryknęła. Nadal bowiem trwa moda na wściekliznę brontozaura ze skarpetką. Po domu hula więc bielizna wraz z Godzillami. Trzeba huknąć. Nie ma wyjścia.

Matka Durska pomyślała jednak, że z okazji wiosny, może wydać jakiś okólnik okolicznościowy, względnie manifest. No to już:

Matka manifestuje, co następuje:
iż macierzyństwem zajmuje się już bez mała 8 lat (Godzilla starsza ma urodziny 17 marca, no na dniach – taki sobie prezencik zrobiłam 8 lat temu). Sport ekstremalny uprawiam od bez mała 3 lat. Można uznać, że mam bogate doświadczenie, mimo młodzieńczego wieku.
Doświadczenie swoje mogę podsumować – w manifestach chyba się pisze takie ogólne wnioski. Część dotycząca pobożnych życzeń następuje później.

Otóż matka nie uprawia żadnej wersji macierzyństwa – ani z lukrem ani bez, ani bliskości, ani bez klapsów. Matka Durska uprawia macierzyństwo zwykłe. Czasem pełne absurdów, generalnie wesołe, ale bez żadnej filozofii i co gorsza bez podręczników. I jeszcze matka Durska przez palce przepuszcza mądre rady ekspertów. Matka Durska ma bowiem intuicję oraz intelekt, co wraz z życiową mądrością, której nabywa się z wiekiem, daje jej solidne podstawy do pełnienia wzmiankowanej roli i uprawiania jej wręcz ekstremalnie właśnie, nieważne, ze czasem paradoksalnie i absurdalnie i na wspak.

Tak jest dobrze. Matka Durska ma w związku z tym luz, żadnych napieć, powodujących wyrzuty po twarzy (wystarczy, że ząb czasu tam ją podgryza, wyrzuty po mordzie już zbędne).

I zdarza się, że wrzeszczy baba na Godzille okrutnie (tak średnio 50 razy dziennie), i że klapa przyłoży – tak, teraz lincz będzie – ale kamieniem niech pierwsza rzuci ta, która nigdy nie wyszła z siebie. Matka wychodzi z siebie czasem bardzo, zwłaszcza, jak Godzilla zagraża swojemu własnemu życiu – a bywa, że zagraża – wychyla się przez okno, rzuca nożami, podżera kable i po tysiąckrotnie upominana, nadal to robi. A jak wkłada kabel pod prądem do gęby, to matka wyłącza myślenie, a włącza tryb awaryjny. I wiecie, co? Jedna pani psycholog, z którą matka rozmawiała, potwierdziła (sic!), że czasem nie ma innej opcji. Matka więc ufa sobie. Nie lekarzom, nie doradcom, a sobie. I wiecie, kogo matka słucha – słucha Godzilli. One mówią najwięcej.

I tego Wam życzę. Słuchajcie siebie i dzieci. Pełen luz. Pewnie, że mnóstwo pytań, obaw i strachów, ale doświadczenie uczy, że jednak matki wiedzą najlepiej. Bez zbędnego marketingu. No, ale taka mądra jestem, bo skończyłam kolejną wiosnę.

I tu lista życzeń, wzmiankowana wcześniej.
Matka Durska postuluje:
- dostępność publicznych przedszkoli dla wszystkich chętnych dzieci,
- obniżenia opłat za angielski i konia,
- powrotu do intuicji – to dla wszystkich matek,
- szpilek – nowe są niezwykle pożądane,
- czasu na pracę, gdyż prace nawet daje się znaleźć, jak się ma czas,
- wydawcy dla potencjalnej książki, którą mogę napisać, korzystając znowu z własnego doświadczenia i nabytej sprawności w operowaniu słowem.
- napisania doktoratu (tirarira).
- tortu i 10 minut świętego spokoju (to tak natychmiast) i też dla wszystkich!

I wszystkiego najlepszego!

Uwielbiam mieć urodziny, równie bardzo jak Godzille uwielbiają swoje – nadal mam dziką radość z prezentów i życzeń. Jak dzieciak, a nawet bardziej. Kto też tak ma? Przyznajcie się…