Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blog Roku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blog Roku. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 stycznia 2013

Strategia w walonkach


Matka jest PR-owiec. Przypomniała sobie! Jakież to cudowne uczucie tak odetchnąć z ulgą. Jak wiadomo, jest głosowanie.
Matka włącza się rano do sieci, patrzy i oczom nie wierzy – kampanie na zaprzyjaźnionych blogach aż huczą. A matka sobie linka podpięła i już. Myślała, że wystarczy. O naiwności! Nie wystarczy. Babcia, dziadek, ciocia i wujek – poinformowani, obiecali posłać po zł 1,23. Ale to mało, mało. Trzeba mieć kampanię! Profesjonalną, zaangażowaną i ze strategią.

Matka myśli dalej. Na szczęście, jako PR-owiec ma wiedzę teoretyczną. W końcu też wykładowca od wizerunku i od takich tam. Napiszę maila – pospamuję!

Napisała, wrzuciła na UDW – jak leci, bo własna skrzynka z kontaktami ja przerosła…  mail zresztą zweryfikował owe kontakty – większość Undelivered Mail Returned to Sender. Poznaj przyjaciół po adresach, widzisz matko! Tu nauki własnej twojej Matki zyskują znaczenie. Za dużo przyjaciół i znajomych – nie warto, oj nie warto. Gdzie oni wszyscy poszli, nie wie matka.

Myśli dalej – a smsa puszczę. I tu to samo – patrzy matka w skrzynkę kontaktów i wybiera. Stolarz? Hydraulik? Pan od pieca? A może Majster? – a co mi szkodzi, może pokochają Godzille, a 1,23 złotego rozliczymy przy okazji.

Ale patrzy matka do sieci dalej – na zaprzyjaźnionych blogach ruch jak w ulu. Lecą prośby o głosy. Myśli matka, to za mało, za mało. Poszła reklama na profilu z Zołzami (matka jest Zołzą Założycielka, szukajcie, a znajdziecie). Dziewczyny zrobiły matce. Ta się trochę uspokoiła. Co Kuba Bogu, to Bóg Kubie, myśli Matka, pogłosowała na innych. Wrzuci się w koszty kampanii. Mało tego, gwizdęła telefon Babci i poszalała. I Dziadkowi. Mężowi podgawędzi później.

Jednak wewnętrzny PR-owiec mówi, że to za mało, za mało. Strategia musi być. Profesjonalna.
To może tak:
Dzień pierwszy – informacja i szeroka akcja mailingowa.
Dzień drugi – zwoła matka konferencję prasowąa. Godzille posadzi z ołówkami i notesami i odpowie na ich pytania. Następnie puści z wydarzenia raport – do sieci. I upominki dla mediów załatwi (to dziś jeszcze, będzie w Tigerze, jak wiadomo to jej ulubiony sklep od jakiegoś czasu).
Dzień trzeci – wypadnie jakoś na weekend, to matka może wyprodukuje jakiś event – może ten tort zrobi, obranduje i wstawi na fun page.
Dzień czwarty – ponieważ to kampania narastająca – musi być jakiś news, może trupa z szafy matka wydobędzie. Tylko najlepiej nie swojej – najlepiej z konkurencyjnej. Może jaki dziadek z Wermachtu się nawinie.
Dzień piąty – Matka nie lubi czarnego PR, więc dla odmiany znowu pójdzie jakiś event pozytywny. Godzilli dam zapchać jakiś odpływ albo wykreujemy jaką zabawę.
Dzień szósty – musi być debata. Jakąś blogerkę się wciągnie. Nie ma co.
Dzień siódmy – chyba finał. Ostatnia konferencja. Dziękujemy za głosy, trzymamy kciuki. Matka w sztabie przebiera nóżkami. Full profeska. Godzille też w gotowości. Mąż z kwiatami.
Dzień ósmy – podsumowanie kampanii. Zawsze musi być.
Usatysfakcjonowana matka, rusza do roboty w walonkach, przez śnieg. Grunt to mieć plan. Dziś matka o wizerunku wykłada i tak ją natchnęło.

czwartek, 24 stycznia 2013

Zjawa nocna, mara paskudna, włochata


Matka śpi, śpi snem sprawiedliwej matki. Rozdzieliła kolację, odziała w piżamki, pogłaskała po łepetynach. Popracowała i wreszcie zległa na spoczynek. Nie-wieczny, a wręcz krótkotrwały. Po północy matka zległa, grubo po północy. No więc śpi. I nagle… mroczny rycerz staje jej nad głową, zjawa przebrzydła, włochata dusić chce. Matka we wrzask…
- Mama, gardło mnie boli…
- O cholera! – nie pójdziesz do szkoły. – A teraz wracaj do łóżka i nie skradaj się, bo mnie budzisz. Ojciec, wstań no, daj nurofen, ze trzy dawki, może do rana przejdzie…
- Już jest prawie rano…
- No idź, no idź, dziś ty wstajesz do dzieci.
- Zawsze wstaję.
- Ale jak ja cię obudzę. Podział obowiązków.

Matka otrząsnęła się z wizji mrocznych, ale sen przy okazji też się otrząsnął.

Rano nie przeszło, starsza Godzilla ewidentnie jest chora. Zajęło jej gardło i napastuje gorączką. Młodsza Godzilla zazdrości bratu i cały czas lata wokół matki, by zyskać jej czułość, zawsze o trochę więcej niż brat, zawsze.

Tym sposobem matka przez dzień cały z jedną Godzillą na ramieniu, a drugą chorą. Praca leży, no leży i kwiczy. Matka jednak będzie liczyć na swój błyskotliwy intelekt, który pozwoli jej poprowadzić szkolenie, jakby nigdy nic. Jakby zdrowe było. Ot, co.

A widzicie, jaki mimo wszystko matce humorek dopisuje? To najważniejsze.

Matka w głosowaniu występuje – może to przyczyna. Można na nią głosować, wysyłając:

SMS na numer 7122,
Nr Bloga Godzilli to A00013

Będzie wdzięczna. Odkąd pisanie stało się jej pasją i upatruje w nim szansę życiową, liczy się każdy głos. Matce się liczy i bardzo ceni. Pomyślała bowiem, że jak nie spróbuje z tym pisaniem, to się udusi, sczeźnie i takie tam. Zachodzi w głowę, czy Wydawnictwa, do których wysłała, też mają taki stosunek do jej pisania. Mają, czy nie – nie o to w tym chodzi.
Zapraszam. Po prostu, piszę.