piątek, 31 maja 2013

Hurtem





- Dzień dobry. Mam trzech chłopaków do obcięcia. Dwa mniejsze, jeden stary koń.
- Możemy pod rząd – na raz się nie da. Na 13.00?
- Może być pod rząd, 13.00 – świetnie. A czy się uda jeszcze matkę na koniec załatwić?
- A uda się, będziecie mieli z głowy.

- Poproszę 4 koktajle, wszystkie takie same i po dwie słomki.
- Hurtem?
- A tak, dziś hurtem.

- Czy są takie sandałki tylko jedne mniejsze, drugie większe i trzecie największe?
- No niestety, tak hurtem nie mamy.

Fryzjer dał radę, Skok na Sok dał radę, tylko obuwnicze nieprzystosowane dla rodzin wielodzietnych. No może nie tak strasznie wielodzietnych, ale dwa plus dwa, to już całkiem duży tłum.

Tak nam dzień minął, hurtowo. Wieczorem przemiły pan dostawca przywiózł zgrzewkę mleka, zgrzewki wody, soków i innych – w zasadzie paleta żarcia. No, ale taka rodzina to tylko hurtem.

Przetwórnia normalnie.

A matka czasem marzy o detalu… i dlatego oddala się ze szklaneczką. Znowu schowa się w łazience, bo Godzille nadal grasują hurtem…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wystąpił błąd w tym gadżecie.