Jakbym wiedziała, że pisanie bloga mnie jednak nieco znudzi, to na pewno bym się tak bez zastanowienia za to nie brała. Nie wiedziałam, najpierw szło jak woda, a potem pojawiło się 1500 innych ciekawych rzeczy, bo Durska na dupie nie usiedzi za długo.
A teraz jest jak wyrzut sumienia, ale CZAS TO ZMIENIĆ.
Postanowiłam jednak brnąć dalej, kasować szkoda. Godzille kiedyś może będą miały ubaw albo powód do zamknięcia matki w szpitalu psychiatrycznym.
WRACAM!
Żeby brnąć dalej, trzeba na nowo określić cel. Otóż - tak jak do tej pory od czasu do czasu nie daruję sobie ironii, złośliwości i takich przyjemności w komentowaniu rzeczywistości. Będą teksty o mnie, o tym, co myślę - jako osoba prowadząca własną firmę i dom, politolog z wykształcenia, praktykujący copywriter i aspirujący autor. Byłoby mi szkoda z tego rezygnować. W końcu pokazywanie światu, że kobieta domowa, będąca matką też myśli. Nie, to wcale nie takie oczywiste! Traktuję więc to jako swoją misję.
A ponieważ matką już jestem na stałe, więc gruntowne zmienianie formuły nie wchodzi w grę. Zostaje, jak jest.
A z nowości: będę częściej pisać o tym, jak Godzillom tłumaczę świat. Może kogoś zainspiruję do rozmów z dziećmi, może dam powód do myślenia?
A dlaczego tak?
Podczas ostatniej rozmowy w przedszkolu na temat okropnego zachowania Godzlli młodszej usłyszałam:
- Godzilla, powiem pani prywatnie, jest nazywany przez nas "Dr House". Jest niesamowicie inteligentny i bardzo dużo mówi. Tylko, że on mówi tak normalnie, na każdy temat, używa trudnych słów...
- Ale czy to źle?
- Nie, w zasadzie nie, ale jakby wyprzedza tu rówieśników i zastanawiamy się dlaczego?
- Hm.. chyba dlatego, że my w domu rozmawiamy z dziećmi. Jak trzeba, tłumaczymy świat - tak na ich poziomie, ale rozmawiamy dużo. Czytamy, słuchamy się wzajemnie. Owszem oglądamy telewizję, ale komentujemy, co oglądamy. I nie pozwalamy na gry komputerowe.
- No tak, to może być przyczyna... A starszy brat też tak mówi?
- Tak, Godzilla starsza też dużo mówi i też zawsze zarzucano mu "powagę i słownictwo na zbyt wysokim poziomie". Obawiam się jednak, że nie zgłupiejemy i nadal będziemy tyle rozmawiać z dziećmi, sprawiając tym samym trudności wychowawcze w placówkach, które muszą - co rozumiemy - trzymać poziom większości.
- To wiele wyjaśnia. To my ze swej strony postaramy się Godzillę młodszą traktować bardziej indywidualnie.
- Dziękuję za wyrozumiałość. Odbiorę syna wcześniej, pójdziemy pogadać.