Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blue monday. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blue monday. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Dzień jak każdy inny


Matka nie przewiduje depresji z okazji tego, że dziś jest jakiś blue. Blue nie blue – raczej white i nie plate, bo ten pusty, tylko śnieg. I plate nie pusty, bo nie zapełniłam, tylko zjedzone. Matka, która musi myśleć, co na obiad jutro, żeby zjedli, nie ma czasu na depresję. Choć czasem by sobie tak przysiadła i swobodnie pofrustrowała.

Do, do, do, do, do, do, do do, re – też razy 8. Dobiega zza ściany. Godzilla pracuje na klawiaturze. Mała Godzilla pracuje na nerwach, a ja stukam tu. Widzicie – nie ma blue. Nic a nic. Kolorowo jest. Si, si, si, sol. Że też im się języki nie poplączą.

Babcia - zadzwonimy do Ciebie po muzyce, ok?

Miłego wieczoru.