sobota, 3 maja 2014

Wewnętrzna majówka

Uciekam przed Godzillami i staram się nie odpowiadać na większość ich natrętnych pytań. Dla porządku, tylko trochę sprzątam, niewiele gotuję, za to dużo czytam. Sprawy realne odsunęłam na plan dalszy. Nie uciekną. Zające zjedzone w wielkanocnych pasztetach, więc nie ma się po co spieszyć.

Można powiedzieć, że jestem na emigracji wewnętrznej - albo właśnie - na wewnętrznej majówce. Ciało pod kołdrą, a głowa gdzieś odleciała.

Tak daleko, że nie chce jej się myśleć o powrocie.

Czasami tak trzeba.



2 komentarze:

  1. mi się też marzy taka majówka. Tymczasem moje dziecię z uporem maniaka pod kołdre wpycha się tym swoim małym tyłkiem i wybija mnie z rytmu majówkowego. skandal!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odcięłam się, choć co chwilę wpada tu rozwrzeszczana banda... Lepiej nie będzie, więc korzystam z tego, co jest;))

      Usuń